ANIOŁ
Tak jak nikt, rozumiał życia sens, potrafił czytać z gwiazd, a
Spojrzeniem swym przeszywał tak jak nikt, odpowiedzi znał, lecz
Sumieniem nie grzeszył swym
Co dawał, odbierał
Zaraz potem drwił
Nieczule deptał w cudzych głowach gwałcąc sny
Kto odpowiedzieć ma kim był
Nie nadchodziła nigdy jesień jeśli chciał (x2),
jeśli chciał.. jeśli chciał...jeśli chciał..
Koił lęk, uspokajał szeptem, uzdrawiał jedną myślą
Kolorował szary świat i zawsze był jakby tam gdzie ja
Nie mylił się co do jednej chwili
Uwierzyłam – nie muszę się bać
Jakie piękne jutro, tu nie padał deszcz
Ja ujrzałam w nim światło spełnienia,
lecz
Sumieniem nie grzeszył swym (...)
To był mój anioł to na pewno on
Nade mną stanął i pochylił skroń
A na mej twarzy blask rozjaśniał
i
Wiedziałam już – otworem
Stoją drzwi
Cóż więcej trzeba mi
Tak jak nikt, rozumiał życia sens potrafił czytać z gwiazd,
a
Spojrzeniem swym przeszywał tak jak nikt, odpowiedzi znał..
Znał mój każdy dzień
Dzielił ze mną myśli swe
Nie mylił się, gdy odgadnąć miał,
Lecz pewnego pięknego dnia
Sumienie zgrzeszyło w nim
Zabrane wróciło magią moich sił
Sny powróciły, powrócił spokój w nich
To nie był anioł, nie był nim
ŚWIATŁA CIEŃ
Nie widzę...dlaczego...ogarnia każdą przestrzeń
I
Ogarnia moje ciało
I nie ma, nie ma, nie ma, nie ma dnia
Tonę.. upadam.. Ratuję siebie drżeniem rąk
Wołam, wołam, wołam do Ciebie
Uwolnij mnie, ocalmy się
Przygarnij światła cień, obejmij ciszę
I choćby świat tysiące lat
Wybaczał nam gniew
Zbudujemy razem most przez łzę
Uciekam.. nie mogę.. szukam.. czego? Nie wiem sama
Niepokój pożera
Zmysłami wszystkimi czuję strach
Uwolnij mnie(..)
A teraz, a teraz, a teraz śpię
A teraz już śnię..
Dotykam.. widzę ..
Nie poddam się, nie mogę poddać się
Uuu
A teraz śpię...
DYSONANS
Na, na, na, na, na na zdrowie
Królowe i królowie
Uczcijmy dzisiaj sobie, raz, dwa , tak – do dna!
Wychylmy kielichy
Poniżenia, fałszu, pychy
Spróbujmy – ile się da!
Nakarmieni dumą chętnie zaczną trawić, a
Doskonale piękne ciała wielbią rozkosz,
No, kto ją da
Podnosić czoła, tu nie ma przecież winnych, gdzie!
Zawinił diabeł, winne hybrydy głowy dwie
Trzy znaki na niebie
Dwa życia w potrzebie
Od słowa do słowa
Historia od nowa
Na, na, na, na, na uczcijmy wraz
Włożoną pracę w grę pozorów, draństw
W oczekiwaniu na spełnienie snu
Tak karty mówią mu
No i nigdy nie, nie dajmy szans
By świadomości łyk zatruwał nas
By chociaż kroplą w morzu był
A komu starczy sił
Podnosić czoła, tu nie ma przecież winnych, nie
Zawinił diabeł i zawiniły głowy dwie
Trzy znaki na niebie
Dwa życia w potrzebie
Od słowa do słowa
Historia od nowa
Brać! Pochylając ciało w pół, ciało w pół, ciało w pół
Zagłuszając wielki głód, wielki głód, wielki głód
Obracając ludzkość w trud, ludzkość w trud
Czekać na cud!
KARMA
I tak naprawdę to, co wiem
I to co sprawia, że
Ciagle jeszcze płynie krew
Nadziei wbrew
W arenie swej
Nieważne jest z kim walczysz, nie, nie, nie, nie
I to, co powiedziałeś mi:
"widziałem jak zabrakło Ci sił"
"widziałem jak zabrakło sił"
"widziałem jak zabrakło..."
Wiekami (skrzętnie) planowane
Niewdzięcznie jest wciąż, jest ukrywane
A przecież w końcu nam dane
Tajemnica zostanie
W ciemności poszukiwane
Pułapkami błędów mocno utkane
I każdy zgubił się po drodze – nie raz
Chociaż każdy widział, chociaż każdy zna
Nie musisz wiedzieć nic więcej
Nie nauczysz się
Nie myśl już więcej
Nie przyśni Ci się!
nikomu!
Wiem, nawet nie chcesz źle
Może wydawać się
I uświęcone środki przez Twój cel
I kiedy myślisz że
Znowu myślisz – uda się
To pamiętaj, pamiętaj że..
Wiekami planowane
(...)
Nie musisz wiedzieć nic więcej
I tak nie dowiesz się
Nie myśl już więcej, nie przyśni nam się!
Aa yeah
Ani Tobie
Ani mnie
Wiem, nawet nie chcesz źle (...)
To pamiętaj, pamiętaj
Tajemnicą zostanie
MY OWN RIDE
Aa, yeah
aa yeah
Good bye words good bye
Good bye meanings bye
Anybody ?
Wants to make it better?
I want to make it better
Sweet baby, that’s the way – I live now
Oh, maybe let it be – somehow
Hey! Na na na na na na na
Where I’m going – who will tell me?
Even I don’t want to know
Try to guess and You won’t help me
It is just the way it goes
Sweet baby, that’s the way – I live
Oh, maybe, let it be – and join me
Hey! Na na na na na na na
I am what I am – it’s tempting
Not that easy – ain’t for me
Try to guess and You won’t save me
It is just the way it is
Sweet baby, that’s the way – I live
Oh, may be let it be
Let it be!
Aa, yeah
Aa, yeah
Good bye words good bye
Here I’m coming
My ride!
It’s my own ride
My own ride!
It’s my own ride
Hey!
Na na na na na na na
Where I’m going - who will tell me
Even I don’t wanna know
Try to guess and You won’t save me
It is just the way it goes
Sweet baby, that’s the way – I live
Oh, maybe let it be..
Let it be!
PRO FUTURO
Będzie tak jak ma być
Ma być jak zrobię sama
Własnymi owocami będę się podtruwała
Będę jadła garściami, łyżeczkami
Karmiąc piekło
Dobrymi chęciami
Pomiędzy nocą a dniem
Pomiędzy jawą a snem
Między palcami u stóp
Między słowami, wśród słów
A co, a niech się stanie umieranie, odradzanie
Ukrywanie, odkrywanie
Niech się stanie, niech się stanie
O, nie
Babilon
Którą pojechać drogą
A gdy
Nie patrzy nikt,
nikt
Powoli stać się sobą
Płynącą wodą
własną chorobą
i karą i nagrodą, yeah, yeah
Karą..nagrodą...
Oszczędź mnie, oszczędź dzień
o duchu niepokorny
Ile lat tyle win..
Mnożonych przez miliony
Będę kradła niebo kilogramami
Karmiąc piekło
Dobrymi chęciami
Pomiędzy nocą a dniem
Pomiędzy jawą a snem
Między palcami u stóp
Między słowami, wśród słów
A co, a niech się stanie umieranie, odradzanie
Ukrywanie, odkrywanie
Niech się stanie, niech się stanie
O, nie
Babilon
Którą pojechać drogą
A gdy
Nie patrzy nikt,
nikt
Powoli stać się sobą
Płynącą wodą
własną chorobą
i karą i nagrodą, yeah, yeah
Karą..nagrodą...